czwartek, 13 lutego 2014

Chagall for Strings nominowana do nagrody Fryderyki 2014!

Strasznie się cieszę, że moja nowa kwartetowa płyta Chagall for Strings otrzymała wczoraj nominację do nagrody Fryderyki 2014 w kategorii Muzyka Współczesna. To już druga fryderykowa nominacja dla Opium String Quartet (pierwsza była przyznana za płytę Back to Melody, nagraną jeszcze w poprzednim składzie), ale moja dopiero pierwsza. To ogromne wyróżnienie i znak, że nagranie zostało dostrzeżone i docenione! Mam nadzieję, że dzięki temu więcej osób zainteresuje się płytą i pokocha niełatwą, lecz niezwykle interesującą twórczość Piotra Mossa. A my trzymamy kciuki za dalszy rozwój wydarzeń. Nawet, jeśli nie zdobędziemy Fryderyka, to i tak nominacja jest dla nas wielkim zaszczytem:)

Oto wszystkie płyty nominowane w naszej kategorii. Znalazłyśmy się w dobrym towarzystwie:)



Wszystkie informacje na temat innych nominacji znajdują się na stronie Akademii Fonograficznej w zakładce Fryderyki :http://zpav.pl/pliki/aktualnosci/Fryderyk2014/Fryderyk2014Nominacje.pdf

sobota, 1 lutego 2014

Dwa styczniowe koncerty Opium String Quartet

Tyle się ostatnio dzieje, że nie mam czasu niczego tutaj wrzucić. Intensywna praca z kwartetem, przygotowania do kursów na Sardynii, przygotowywanie dokumentacji do habilitacji oraz wiele spotkań i innych wydarzeń sprawiło, że doba stała się za krótka.
Teraz mam wreszcie chwilę odpoczynku, dlatego od razu opisuję dwa koncerty OPQ, które miały miejsce w styczniu. Te koncerty były fajnym przeżyciem, szczególnie po tak długiej przerwie we wspólnym graniu. Po prawie czterech miesiącach rozstania z kwartetem dobrze było wrócić do codziennych prób i wspólnego muzykowania. A szczególnie przyjemnie było zagrać znów razem koncert:)
Myślę, że przerwa dobrze kwartetowi zrobiła, wróciłyśmy do grania odświeżone i z nową, jak to mówi Ola - wiolonczelistka, dobrą energią:)

Nasz pierwszy występ miał miejsce 23. 01. 2014 podczas wieczoru poświęconemu Ryszardowi Kapuścińskiemu. Wykonałyśmy kwartet smyczkowy Witolda Maliszewskiego. Impreza odbywała się w przepięknej, choć akustycznie niełatwej sali kolumnowej Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Niezwykle trafny opis sali znalazłam na stronie UW:

W prawdziwie magicznej i pięknej cząstce Warszawy, jaką jest zespół zabytkowy Uniwersytetu Warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu, wyróżnia się monumentalne wnętrze zwane Salą Kolumnową, które zachwyca szlachetnością proporcji, wysmukłymi kolumnami i elegancją architektonicznych detali. Sala ta, inspirowana arcydziełami architektury grecko-rzymskiej, pamiętająca młodego Fryderyka Chopina i czasy fundowania Uniwersytetu w 2. dekadzie XIX wieku, wraca do swojego dawnego splendoru i funkcji reprezentacyjno-muzealnej.
prof. Jerzy Miziołek








fot. Bożena Dudko


Kolejny koncert, o zupełnie odmiennym charakterze, miał miejsce w Bliżynie 25.01.2014 r. Wystąpiłyśmy w Ośrodku Kultury, który mieści się w zabytkowym, uroczym, choć niewielkim pałacyku. Zaprezentowałyśmy typowo karnawałowy program: przegląd najpiękniejszych i najbardziej znanych miniatur w opracowaniu na kwartet. Choć rzadko daję się namówić na wykonywanie tego typu repertuaru, to ten koncert sprawił mi wiele radości i był przyjemną odskocznią od pracy nad utworami, które obecnie ćwiczę.
W Bliżynie zostałyśmy wspaniale przyjęte, pomimo mrozu i śniegu publiczność stawiła się na koncert w komplecie i sprawiła, że przez cały wieczór panowała odświętna i gorąca atmosfera! Po koncercie czekał na nas poczęstunek: domowe pierogi (jedne z najlepszych, jakie jadłam!), ryba po grecku i inne pyszne zakąski:). Mam nadzieję, że do Bliżyna wrócimy za rok, bo granie takich koncertów to ogromna przyjemność!

plakat koncertowy

Tutaj mieści się Gminny Ośrodek Kultury w Bliżynie

miejsce w sam raz na kameralny koncert:)

czwartek, 9 stycznia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku 2014!!!!!

Wszystkim czytelnikom chciałabym złożyć spóźnione życzenia noworoczne.
Jak zawsze po powrocie z długiej podróży, byłam strasznie zajęta załatwianiem miliona bieżących spraw. Do tego doszły święta, wyjazdy, spotkania rodzinne, pierwsze próby kwartetowe, dopinanie płyty- i nagle zorientowałam się, że jest już styczeń, a ja nie napisałam żadnych życzeń świątecznych na blogu....
Na życzenia świąteczne jest już za późno, ale na noworoczne wciąż jeszcze mogę się załapać:)

A więc życzę wszystkim:
ZDROWIA, SPOKOJU, POGODY DUCHA, DUŻO UŚMIECHU, MĄDRYCH WYBORÓW, PASJI, CHĘCI DO PRACY, DOBREJ ENERGII i wielu innych wspaniałych rzeczy!!!!!!
Oby ten rok był równie wspaniały, co poprzedni, a może nawet lepszy!
Oby dało się w tym roku wypełnić wszystkie noworoczne postanowienia (o ile ktoś takie robił, mnie już 2 lata pod rząd się nie udało, więc do trzech razy sztuka).
Oby cały czas mieć wspaniałych, sprawdzonych przyjaciół w pobliżu.

Ten rok był dla mnie bardzo udany. Nagrałam dwie płyty, spędziłam wspaniały czas w Korei, gdzie wiele się nauczyłam i poznałam nową, nieznaną mi kulturę. Zagrałam tam kilka bardzo satysfakcjonujących koncertów, nauczyłam się nowego repertuaru (Halvorsen, Lutosławski, Kim, Maliszewski). I co najważniejsze, w Korei poznałam wspaniałych przyjaciół, za co jestem najbardziej wdzięczna losowi!
Dostałam zaproszenie na dwa bardzo ważne kursy, z kwartetem również sytuacja układa się bardzo dobrze, szykuje się mnóstwo ciekawych projektów, kursów i koncertów. Chciałabym każdy stary rok kończyć w ten sposób i mieć tyle energii do pracy, co w tym, nowym roku 2014!






czwartek, 5 grudnia 2013

Mój ostatni koreański koncert: Music at an Exhibition, Bongsan Culture Center Daegu

Music at an Exhibition, Gregory Kim, Bongsan Culture Center Daegu

Mój ostatni w Korei i ostatni w ogóle w tym roku koncert odbył się w Bongsan Culture Center w Daegu. Był to koncert połączony z wystawą multimendialną i w całości poświęcony kompozytorowi Gregoremu Kim. Podczas koncertu wykonałam dwa utwory: Koncert na skrzypce i komputer Multimediaconcerto No. 11 for Violin and Computer "THEREMIN" oraz kwartet smyczkowy "Summer Night Scenery". W kwartecie grałam razem z muzykami koreańskimi, było to ciekawe doświadczenie, które pozwoliło mi nawiązać nowe znajomości.
Na osobne omówienie zasługuje koncert na skrzypce i komputer. Tytuł THEREMIN zainspirowany został instrumentem muzycznym o tej nazwie: Theremin (eterofon, termenvox) – instrument muzyczny z grupy elektrofonów elektronicznych skonstruowany przez rosyjskiego fizyka i wynalazcę Lwa Termena. Dźwięki produkowane przez theremin są ubogie harmonicznie i przypominają w swym brzmieniu wycie, jęk, kobiecy głos, gwizd, piłę, flet, skrzypce lub inne instrumenty.
Po raz pierwszy wykonywałam utwór solowy z elektroniką. To fantastyczna sprawa i genialne doświadzenie. Jestem fanką takiej muzyki, o ile jest dobrze napisana, a w tym przypadku-była. Chyba odzywają się gdzieś we mnie geny mojego dziadka, kompozytora i pedagoga, Andrzeja Dobrowolskiego, który był prekursorem muzyki wykorzystującej elektronikę (muzyka z taśmą). Choć w porównaniu z utworami Kima, muzyka Dobrowolskiego była bardzo słabo zaawansowana, to i tak efekt był podobny i chodziło o to, by połączyć żywą muzykę z dźwiękami już nagranymi, w pewnym sensie mechanicznymi. Gregory Kim poszedł dalej, tutaj komputer imituje  i powiela dźwięk skrzypiec oraz ruch rąk skrzypka. Gdy poruszałam smyczkiem wokół linii umieszczonej na ekranie (rzutnik) w rytm moich ruchów odzywał się dźwięk. Generowałam dźwięk (podobny do brzmienia Thereminu) poziomym lub pionowym ruchem smyczka lub ręki nie dotykając wcale skrzypiec. Rewelacyjne doświadczenie. Oczywiście utwór wykorzystywał również tradycyjny sposób gry (sekwencje oparte na  dawynch ludowych melodiach koreańskich) co stanowiło przeciwwagę do elektroakustycznych sekwencji. Bardzo duże wrażenie robi połączenie gry, ruchów ciała, smyczka i imitowanie i przetwarzanie ich na dużym ekranie. To już teatr a nie tylko muzyka. Jak widać człowiek i elektronika to zgrany duet i, gdy kompozytor ma wyczucie, może stworzyć na prawdę ciekawą pozycję repertuarową.
Koncert okazał się ogromnym sukcesem. Mam nadzieję, że uda mi się wydobyć film video z koncertu, bo wiem, że performance był rejestrowany. I bardzo bym chciała wykonać jeszcze kiedyś ten utwór.

Koncert odbył się w Bongsan Culture Center, miejscu, które skupia różnego rodzaju artystów z Daegu. Budynek, ciekawy architektonicznie, mieści się na ulicy Bongsan, tzw. ulicy galerii, gdyż tam właśnie toczy się życie kulturalne miasta, są tam różnego rodzaje galerie  i atelier artystów malarzy, plastyków i ceramików. Ciekawe miejsce. Sala, w której odbył się koncert, była mocno industrialna, budziła skojarzenia raczej z Europą ( Berlin, Amsterdam, Łódź) niż Azją, szczerze mówiąc byłam zaskoczona, że są w Daegu takie miejsca. Surowy i ascetyczny klimat wnętrza doskonale pasował do wykonywanej muzyki, co sprawiło, że atmosfera koncertu była jedyna w swoim rodzaju, bardzo kameralna i osobista.











Kilka zdjęć z koncertu i backstage:)














Bongsan Art Center i ulica Bongsan:





czwartek, 21 listopada 2013

Książka o Huberze już do kupienia w sieci

Właśnie zobaczyłam, że moja książka jest już dostępna w Księgarni Muzycznej Wydawnictw UMFC w Warszawie oraz na stronie internetowej tejże księgarni. Została dodana do katalogu i można nabyć ją online pod tym adresem:

http://efryderyk.pl/73-poznoromantyczne-sonaty-i-miniatury-skrzypcowe-hansa-hubera-agnieszka-marucha.html


czwartek, 14 listopada 2013

Moje koreańskie koncerty

Ponieważ w zeszłym semestrze byłam bardzo zajęta pisaniem książki i przygotowywaniem studentów do recitali dyplomowych, nie miałam czasu ani możliwości, by prowadzić w Korei aktywne życie koncertowe. Ale na szczęście się to zmieniło i w tym semestrze wystąpię na koncertach w Daegu 5 razy.
Dwa z nich są związane z Keimyung University a kolejne to występy w ważniejszych salach koncertowych w mieście.
Bardzo się cieszę, że mogę wystąpić w Daegu, bo to dla mnie okazja do nawiązania nowych kontaktów artystycznych oraz poznania nowych sal koncertowych. Miejsca te może nie mają nadzwyczajnej akustyki, ale są wspaniale wyposażone i doskonale dostosowane do występów (różne rodzaje światła na scenie, dobre fortepiany, ładny, nowoczesny wystrój, doskonałe zaplecze multimedialne, fachowa obsługa).

Pierwszy wstęp odbył się 16 października w sali Susong Artpia (koncert kompozytora Gregoryego Kima i Ensemble G). Koncert był swoistym kolażem muzyki barokowej z kompozycjami współczesnymi. Ładnie i zgrabnie to wyszło i muszę przyznać, że był to dość ciekawy projekt.
Na koncercie, poza innymi utworami, wykonałam słynną Sonatę e-moll J. S. Bacha. Towarzyszył mi pianista Tomasz Lupa. Uwielbiam tę sonatę i bardzo się cieszę, że mogłam ją odświeżyć. Grałam ją dawno temu na studiach w Szwajcarii. Wykonywałam ją wtedy na skrzypcach barokowych z klawesynem. Pomimo tak długiej przerwy dużą trudność sprawiło mi przestawienie się na współczesne granie (instrument i smyczek). Dużo trudniej gra się tę sonatę z fortepianem, współczesnym smyczkiem. Brakuje lekkości i zwinności, jaką daje krótszy i bardziej zwrotny smyczek barokowy oraz specyficznego szelestu i lekkiej mechaniki klawesynu. Fortepian ma zbyt dużą masę do takiej muzyki. Ale i tak wspaniale mi się grało i miałam mnóstwo radości podczas wykonywania Bacha, którego uwielbiam!



Gram Bacha, przy fort. Tomasz Lupa

Z koreańskimi muzykami:)
Następny koncert odbędzie się już za tydzień. Wykonam partię solową Łańcucha II Witolda Lutosławskiego z towarzyszenie orkiestry KMU. Będzie to dla mnie duże przeżycie, gdyż znałam kompozytora i zawsze bardzo go ceniłam i podziwiałam. Choć bałam się, że studenci nie poradzą sobie z akompaniamentem (bo w Korei na zajęciach orkiestrowych rzadko grywa się muzykę XX wieku, najczęściej studenci uczą się kanonu romantycznej i klasycznej symfoniki więc nie mają doświadczenia z muzyką współczesną) to jednak wszystko idzie dobrze. Dyrygent, maestro Kwak, jest bardzo pozytywny, dobrze przygotowany i dobrze prowadzi zespół. W orkiestrze siedzi sporo moich uczniów, granie dla nich to spore wyzwanie, wiadomo, studenci są bardzo krytyczni i wszystko bacznie obserwują:) Muszę się na prawdę postarać!



Kolejny koncert odbędzie się 28 listopada w Haedam Hall w KMU. Będzie to doroczny koncert pedagogów Chopin - KMU. Wykonamy m.in. Kwintet fortepianowy Juliusza Zarębskiego oraz Passacaglię na skrzypce i wiolonczelę J. Haendla (opr. Johan Halvorsen). Passacaglię muszę porządnie poćwiczyć, bo ten utwór do najłatwiejszych nie należy. Jest niezwykle transparentny i przejrzysty. Brak fortepianu robi swoje. Ale cieszę się, bo wreszcie pracuję nad czymś nowym!





A potem jeszcze dwa koncerty z muzyką współczesną. Po drodze egzaminy, audycje studentów, koncert szkolny i wiele innych spraw. Sprawozdania z koncertów będę wrzucać na bieżąco:)





Opium Strig Quartet, Chagall for Strings PREMIERA!!!

Od wczoraj oficjalnie można kupić w sklepach naszą świeżutką kwartetową płytę Chagall for Strings wydaną przez wydawnictwo CD Accord.






String Quartet no.4 "Chagall" (2007)
Le lien entre les jour
for mezzo-soprano and string quartet (2008)
Poem: Miriam Van hee

Dedication
for String quartet (1994)


Najnowsza płyta kwartetu "Chagall for Strings" z muzyką Piotra Mossa, oraz nadzwyczajnym udziałem Jadwigi Rappé. To juz trzecia płyta zespołu Opium String Quartet poświęcona polskiej muzyce na ktorej znajdą się wyłącznie premiery fonograficzne. Ten muzyczny kolaż dźwięków inspirowany m. in. malarstwem Marca Chagalla intryguje przewrotnoscią rytmów i harmonii. 

Strasznie się cieszę, bo dużo było z tą płytą pracy, trudno było zebrać fundusze na jej wydanie. W ogóle to taki trochę niszowy produkt. Ale się udało i to w dużej mierze dzięki pomocy przyjaciół i naszych wspaniałych mecenasów kultury!



Fragmentu płyty posłuchać można tutaj:

http://www.youtube.com/watch?v=rjuhcoewKBY&feature=youtu.be

O płycie przeczytać można na stronie wydawnictwa CDAccord:

http://www.cdaccord.com.pl/album.pl.html?acd=195