sobota, 9 czerwca 2012

Fukuoka 2

Jeszcze kilka zdjęć z mojego kolejnego dnia pobytu w Fukuoce. To zdecydowanie jedno z najfajniejszych miejsc w Japonii. Muszę tu jeszcze wrócić!!!!!

W lepszym, droższym supermarkecie- yakitori, sushi i inne niesamowite rzeczy do jedzenia







Fukuoka-nazywana Wenecją Japonii ze względu na dużą ilość kanałów wodnych- promenada przed hotelem


Japończycy mają "kota" na punkcie kotów :-)



Lokalna zupa, ryż i gyoza. Pyszności!


Świątynia  i cmentarz








Zwyczajny parking-jak zawsze na znaku informacyjnym zamiast ludzi-zwierzątka


Instalacje na zewnątrz budynków- w całej Azji to normalka


W Japonii jest tysiące automatów z napojami. Są wszędzie

Japońska taksówka-tu drzwi automatycznie zamyka i otwiera kierowca. Jak nie zapłacisz, to Cię nie wypuści.

Bardzo popularny sklep z ubrankami dla czworonogów:-)

piątek, 8 czerwca 2012

Fukuoka

W Fukuoce byliśmy w sumie trzy noce. Po totalnej harówie i spędzaniu kilku ostatnich dni w podróży (cały czas na walizkach, trasa z pociągu na koncert itp)mogłam trochę wypocząć i naładować akumulatory. Oraz przeprać rzeczy, wywietrzyć walizkę i przypomnieć sobie, jakie ubrania w niej mam. Ja już jestem zdrowa, więc w dniu wolnym pojechałam z polską grupą na wycieczkę na jedną z pobliskich wysp. Zrobiliśmy długą, kilkugodzinną trasę (czuję teraz wszystkie mięśnie nóg!!!) w głąb wyspy. Jest tam rezerwat, więc mogliśmy obserwować cudowną przyrodę (przypominającą prawdziwą dżunglę) i słuchać śpiewu rzadkich gatunków ptaków. Po drodze minęliśmy starą świątynię, las bambusowy i plantację leśnych pomarańczy (pycha! spróbowałam! kilka ukradliśmy, jak to Polacy...)  Wycieczka wspaniale się udała. Widoki niezapomniane.
Na wyspie zjedliśmy lokalny posiłek z owoców morza  w maleńkiej restauracyjce dla lokalnej ludności. Miało się wrażenie, jakby czas się tu zatrzymał. Jak bardzo różni się taka spokojna Japonia od tej głośnej, zatłoczonej i szybkiej Japonii w wielkich aglomeracjach!
Do Fukuoki jechaliśmy szybkim japońskim pociągiem. To przygoda, pociąg stoi na stacji tylko kilka minut, dlatego konduktorzy pociągów wrzeszczą na ludzi i wpychają ich na siłę do środka pociągów, żeby jak najszybciej wsiadali i wysiadali! Jak nie zdążysz, to nie wsiadasz. Trzeba mega uważać. Jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam! Ale za to pociągi są punktualne:-) No  i przejeżdżaliśmy przez Hiroszimę. Ciarki przeszły mi po plecach. Być w takim miejscu to przeżycie.

Fukuoka ma swoją odrębną tradycję i kuchnię. Zjadłam tam kilka genialnych posiłków. A do tego zrobiłam wspaniałe zakupy (porcelana, przepiękne japońskie artykuły papiernicze i oczywiście drobiazgi dla mojej małej siostrzenicy,w Japonii rzeczy dla dzieci są najpiękniejsze i najzabawniejsze na świecie).
Fukuoka bardzo mi  się podobała i jak do tej pory najbardziej zapadła mi w pamięć z całej podróży.
Oto kilka zdjęć z pierwszego dnia pobytu w Fukuoce.
















Nagoya

W Nagoyi byliśmy tylko jedną noc i prawie nic nie zobaczyłam. Ale za to zrobiłam  kilka zdjęć. Kupiłam tam przepyszne sushi w drodze do sali koncertowej:-)

Jak zawsze reklamy ze zwierzątkami (to normalka w Japonii)


Sushi: które wybrać?
Kto jest ładniejszy?


Znowu zwierzątka:


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Japonia- festyn w Yokohamie

Jeszcze kilka zdjęć i filmik z Yokohamy. Resztę wrzucę jutro. W Yokohamie mieliśmy rewelacyjny hotel (najlepszy z dotychczasowych). Yokohama jest nowoczesnym przedmieściem Tokyo, więc w drodze z lotniska mogłam rzucić okiem na miasto. Robi wrażenie-jest nowoczesne i bardzo spektakularne. Mój hotel otoczony był przez drapacze chmur i biurowce,  zbudowane praktycznie przy samym morzu, dosłownie kilka metrów od wody. Hotel również znajdował się nad zatoką.
Niestety spędziłam w Yokohamie tylko jedną noc, stanowczo za krótko! Nawet nie zdążyłam skorzystać z wypasionego hotelowego basenu i spa. Muszę tu jeszcze kiedyś wrócić.
Przed próbą i koncertem miałam jeszcze trochę czasu, żeby połazić. Akurat w porcie odbywał się jakiś festyn, więc były tłumy ludzi, wiele stoisk z degustacją lokalnych specjałów i w ogóle dużo atrakcji.
Oto kilka zdjęć:

Japoński supermarket:


a przed nim jakaś reklama jedzenia- typowo japońska reklama:-)


W tej sali graliśmy (Yokohama Minato Mirai Hall)


A to już festyn:




Japoński policjant- taki jak wszędzie:


Sortujemy śmieci :-)


Żywa reklama linii lotniczych:



Japoński styl ubierania się-ma być sexy i słodko






Choć nie było deszczu ani słońca- połowa ludzi spacerowała pod parasolami



Japończycy kochają kolejki, czego dowodzi ten filmik. Na festynie rozdawali malutkie porcje darmowej curry. Oto co się działo:-)