Jeszcze kilka zdjęć z mojego kolejnego dnia pobytu w Fukuoce. To zdecydowanie jedno z najfajniejszych miejsc w Japonii. Muszę tu jeszcze wrócić!!!!!
W lepszym, droższym supermarkecie- yakitori, sushi i inne niesamowite rzeczy do jedzenia
Fukuoka-nazywana Wenecją Japonii ze względu na dużą ilość kanałów wodnych- promenada przed hotelem
Japończycy mają "kota" na punkcie kotów :-)
Lokalna zupa, ryż i gyoza. Pyszności!
Świątynia i cmentarz
Zwyczajny parking-jak zawsze na znaku informacyjnym zamiast ludzi-zwierzątka
Instalacje na zewnątrz budynków- w całej Azji to normalka
W Japonii jest tysiące automatów z napojami. Są wszędzie
Japońska taksówka-tu drzwi automatycznie zamyka i otwiera kierowca. Jak nie zapłacisz, to Cię nie wypuści.
Bardzo popularny sklep z ubrankami dla czworonogów:-)
sobota, 9 czerwca 2012
piątek, 8 czerwca 2012
Fukuoka
W Fukuoce byliśmy w sumie trzy noce. Po totalnej harówie i spędzaniu kilku ostatnich dni w podróży (cały czas na walizkach, trasa z pociągu na koncert itp)mogłam trochę wypocząć i naładować akumulatory. Oraz przeprać rzeczy, wywietrzyć walizkę i przypomnieć sobie, jakie ubrania w niej mam. Ja już jestem zdrowa, więc w dniu wolnym pojechałam z polską grupą na wycieczkę na jedną z pobliskich wysp. Zrobiliśmy długą, kilkugodzinną trasę (czuję teraz wszystkie mięśnie nóg!!!) w głąb wyspy. Jest tam rezerwat, więc mogliśmy obserwować cudowną przyrodę (przypominającą prawdziwą dżunglę) i słuchać śpiewu rzadkich gatunków ptaków. Po drodze minęliśmy starą świątynię, las bambusowy i plantację leśnych pomarańczy (pycha! spróbowałam! kilka ukradliśmy, jak to Polacy...) Wycieczka wspaniale się udała. Widoki niezapomniane.
Na wyspie zjedliśmy lokalny posiłek z owoców morza w maleńkiej restauracyjce dla lokalnej ludności. Miało się wrażenie, jakby czas się tu zatrzymał. Jak bardzo różni się taka spokojna Japonia od tej głośnej, zatłoczonej i szybkiej Japonii w wielkich aglomeracjach!
Do Fukuoki jechaliśmy szybkim japońskim pociągiem. To przygoda, pociąg stoi na stacji tylko kilka minut, dlatego konduktorzy pociągów wrzeszczą na ludzi i wpychają ich na siłę do środka pociągów, żeby jak najszybciej wsiadali i wysiadali! Jak nie zdążysz, to nie wsiadasz. Trzeba mega uważać. Jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam! Ale za to pociągi są punktualne:-) No i przejeżdżaliśmy przez Hiroszimę. Ciarki przeszły mi po plecach. Być w takim miejscu to przeżycie.
Fukuoka ma swoją odrębną tradycję i kuchnię. Zjadłam tam kilka genialnych posiłków. A do tego zrobiłam wspaniałe zakupy (porcelana, przepiękne japońskie artykuły papiernicze i oczywiście drobiazgi dla mojej małej siostrzenicy,w Japonii rzeczy dla dzieci są najpiękniejsze i najzabawniejsze na świecie).
Fukuoka bardzo mi się podobała i jak do tej pory najbardziej zapadła mi w pamięć z całej podróży.
Oto kilka zdjęć z pierwszego dnia pobytu w Fukuoce.
Na wyspie zjedliśmy lokalny posiłek z owoców morza w maleńkiej restauracyjce dla lokalnej ludności. Miało się wrażenie, jakby czas się tu zatrzymał. Jak bardzo różni się taka spokojna Japonia od tej głośnej, zatłoczonej i szybkiej Japonii w wielkich aglomeracjach!
Do Fukuoki jechaliśmy szybkim japońskim pociągiem. To przygoda, pociąg stoi na stacji tylko kilka minut, dlatego konduktorzy pociągów wrzeszczą na ludzi i wpychają ich na siłę do środka pociągów, żeby jak najszybciej wsiadali i wysiadali! Jak nie zdążysz, to nie wsiadasz. Trzeba mega uważać. Jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam! Ale za to pociągi są punktualne:-) No i przejeżdżaliśmy przez Hiroszimę. Ciarki przeszły mi po plecach. Być w takim miejscu to przeżycie.
Fukuoka ma swoją odrębną tradycję i kuchnię. Zjadłam tam kilka genialnych posiłków. A do tego zrobiłam wspaniałe zakupy (porcelana, przepiękne japońskie artykuły papiernicze i oczywiście drobiazgi dla mojej małej siostrzenicy,w Japonii rzeczy dla dzieci są najpiękniejsze i najzabawniejsze na świecie).
Fukuoka bardzo mi się podobała i jak do tej pory najbardziej zapadła mi w pamięć z całej podróży.
Oto kilka zdjęć z pierwszego dnia pobytu w Fukuoce.
Nagoya
W Nagoyi byliśmy tylko jedną noc i prawie nic nie zobaczyłam. Ale za to zrobiłam kilka zdjęć. Kupiłam tam przepyszne sushi w drodze do sali koncertowej:-)
Jak zawsze reklamy ze zwierzątkami (to normalka w Japonii)
Sushi: które wybrać?
Kto jest ładniejszy?
Znowu zwierzątka:
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Japonia- festyn w Yokohamie
Jeszcze kilka zdjęć i filmik z Yokohamy. Resztę wrzucę jutro. W Yokohamie mieliśmy rewelacyjny hotel (najlepszy z dotychczasowych). Yokohama jest nowoczesnym przedmieściem Tokyo, więc w drodze z lotniska mogłam rzucić okiem na miasto. Robi wrażenie-jest nowoczesne i bardzo spektakularne. Mój hotel otoczony był przez drapacze chmur i biurowce, zbudowane praktycznie przy samym morzu, dosłownie kilka metrów od wody. Hotel również znajdował się nad zatoką.
Niestety spędziłam w Yokohamie tylko jedną noc, stanowczo za krótko! Nawet nie zdążyłam skorzystać z wypasionego hotelowego basenu i spa. Muszę tu jeszcze kiedyś wrócić.
Przed próbą i koncertem miałam jeszcze trochę czasu, żeby połazić. Akurat w porcie odbywał się jakiś festyn, więc były tłumy ludzi, wiele stoisk z degustacją lokalnych specjałów i w ogóle dużo atrakcji.
Oto kilka zdjęć:
Japoński supermarket:
a przed nim jakaś reklama jedzenia- typowo japońska reklama:-)
W tej sali graliśmy (Yokohama Minato Mirai Hall)
A to już festyn:
Japoński policjant- taki jak wszędzie:
Sortujemy śmieci :-)
Żywa reklama linii lotniczych:
Japoński styl ubierania się-ma być sexy i słodko
Choć nie było deszczu ani słońca- połowa ludzi spacerowała pod parasolami
Japończycy kochają kolejki, czego dowodzi ten filmik. Na festynie rozdawali malutkie porcje darmowej curry. Oto co się działo:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)