piątek, 24 lutego 2017

Smykofonia na Elektoralnej.18-19.02.2017

No i się zaczęło:-)
Zagrałyśmy z kwartetem kilka koncertów edukacyjnych w Płocku i zaraz posypały się następne propozycje kontynuacji tego typu występów. Zostałyśmy zaproszone do udziału w Smykofonii, znanej warszawskiej serii muzyczno-edukacyjno-koncertowej dla dzieci.



Tym razem było dużo wygodniej, bo w Warszawie (nie trzeba było zrywać się o jakiejś strasznie wczesnej porze by dojechać na poranne granie) i blisko domu. Sala Mazowieckiego Centrum Kultury została zupełnie odmieniona na potrzeby koncertów dziecięcych. Pojawiły się miękkie dywany i mnóstwo poduszek. Były tańce, śpiewanie i granie. Nawet najmniejsi słuchacze (tacy kilkumiesięczni:-) bardzo dobrze się bawili. Koncerty prowadziła, jak poprzednio Adrianna Wdziękońska, czyli ciotka Ada.
Takie koncerty to ogromna frajda zarówno dla wykonawców jak i słuchaczy. Chcemy więcej:-)




Opium z Adą Wdziękońską

czwartek, 23 lutego 2017

Miłe zaskoczenie-moja płyta ze Stojowskim po raz kolejny w Gramophone

Kilka dni temu, szperając po internecie spotkało mnie miłe zaskoczenie.
Znalazłam wzmiankę o mojej pierwszej poważnej solowej płycie (AP 0221) z premierowym wtedy nagraniem utworów symfonicznych i kameralnych Stojowskiego, wydanej w 2008r.



Płyta ta miała obszerną recenzję w Gramophone w roku jej wydania, z czego byłam niezmiernie dumna (http://www.agamarucha.com/downloads/Gramophone%202010.pdf).
Teraz ten sam recenzent wspomniał o niej przy okazji recenzowania najnowszego nagrania koncertu Zygmunta Stojowskiego w wykonaniu Bartłomieja Nizioła w sierpniowym numerze Grampohone (2016r.)


Jak widać koncert skrzypcowy Zygmunta Stojowskiego ma coraz większe powodzenie:-) To już druga płyta z tym dziełem.
Cieszę się, że pomimo bardzo małych środków finansowych udało mi się (prawie nadludzkimi siłami) zrealizować to nagranie. Byłam wtedy bardzo młoda, miałam małe doświadczenie związane z realizacją nagrań, wszystko sama zorganizowałam. I mnóstwo się nauczyłam!
Marzyła mi się rejestracja koncertu orkiestrą symfoniczną, ale żadna polska orkiestra nie była wtedy zainteresowana tego typu przedsięwzięciem, więc nagrałam koncert z orkiestrą młodzieżową. Na szczęście młodzież z Liceum im. Elsnera pod batutą Piotra Wajraka stanęła na wysokości zadania, i całkiem dobrze sobie poradziła podczas nagrania, chociaż, nie oszukujmy się, brzmienie z całą pewnością byłoby lepsze, gdyby grała profesjonalna orkiestra.
 
Tutaj cały tekst sierpniowej recenzji:


A wracając do płyty, jakiś czas temu pojawiła się również ciekawa jej recenzja na holenderskim blogu dotyczącym nagrań płytowych:

http://www.quadrevisie.nl/jandekruijff/cd-recensies/s/stojowski-vioolconcert-romance-vioolsonate.html

http://www.quadrevisie.nl/jandekruijff/cd-recensies/s/stojowski-pianoconcerten-vioolconcert-romance-e.a.html 

Recenzent Jan de Kruijff również porównuje oba nagrania (moje i Bartłomieja Nizioła), przy czym, bardzo pozytywnie wyraża się o mojej produkcji, z czego bardzo się cieszę. Miło mi, że mój skromny album, pomimo braku doświadczenia i niewielkiego nakładu finansowego, podoba się i jest dla niektórych recenzentów nadal atrakcyjną i wartościową pozycją na rynku wydawniczym.

środa, 1 lutego 2017

Mój artykuł w Kontekstach Kształcenia Muzycznego

Właśnie przed chwilą zorientowałam się, że mój artykuł na temat różnic i podobieństw w kształceniu studentów w Polsce i Korei Płd. jest już dostępny online w czasopiśmie Konteksty Kształcenia Muzycznego (AM Łódź). Referat o tym samym tytule wygłaszałam na konferencji w Łódzkiej uczelni w marcu 2016r.  Bardzo się cieszę, że artykuł ujrzał światło dzienne. Na polskich uczelniach studiuje wielu młodych muzyków z Azji, których przygotowanie i umiejętności są niejednokrotnie odmienne od naszych polskich studentów. W Azji panuje zupełnie inny system kształcenia, o czym nie mówi się, przyjmując młodych ludzi tam wykształconych. Niejednokrotnie muszą oni nadrabiać wiele braków i zaległości. Mając wiedzę z zakresu różnic we wczesnym kształceniu muzyków z Azji, można lepiej zrozumieć ich potrzeby i lepiej przygotować ich do funkcjonowania w polskim systemie edukacji. Ważne jest zrozumienie, empatia, wyrozumiałość, i pomimo wielu różnic kulturowych, chęć pracy z tymi, często niełatwymi, studentami.

Tytuł:
Specyfika kształcenia studentów klas skrzypiec w Keimyung University w Daegu (Korea Południowa) i na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina – z doświadczeń pedagoga
Konteksty Kształcenia Muzycznego
2016; 3 (2): 141-153
ICID: 1228376
Article type: Original article

Streszczenie:
Artykuł przedstawia strukturę edukacji muzycznej w Korei Południowej, porównuje specyfikę kształcenia muzycznego w Polsce i Korei Płd., opisuje sposób prowadzenia zajęć, przygotowanie studentów do występów i egzaminów oraz ich podejście do gry solowej i orkiestrowej. Autorka przekazuje swoje spostrzeżenia dotyczące kształcenia polskich i koreańskich studentów zdobyte podczas własnej pracy pedagogicznej. W latach 2013-2014 była profesorem gościnnym Keimyung University w Daegu, gdzie prowadziła klasę skrzypiec. Do chwili obecnej kontynuuje współpracę ze studentami koreańskimi studiującymi na Uniwersytecie Fryderyka Chopina w ramach programu partnerskiego Chopin -Keimyung.
DOI: 10.5604/2392277X.1228376

Pełny tekst można przeczytać (oraz pobrać w formie pliku PDF) na stronie internetowej wydawnictwa:
http://konteksty.amuz.lodz.pl/abstracted.php?level=4&id_issue=885703&dz=s6 



niedziela, 29 stycznia 2017

Bałwankowa Rodzina, koncerty da najmłodszych melomanów

22.01.2017 wraz z Opium String Quartet miałam przyjemność uczestniczyć w serii koncertów dla najmłodszych słuchaczy. Koncerty odbyły się w Płocku przy współpracy z Płocką Orkiestrą Symfoniczną im. Witolda Lutosławskiego, z którą czujemy się w jakiś sposób związane i gdzie kilkakrotnie już wcześniej występowałyśmy.
Koncerty prowadziła przemiła Ada Wdziękońska a my wykonywałyśmy najbardziej znane miniatury z kanonu literatury muzycznej.
Po raz pierwszy występowałam w tego typu koncertach. Wcześniej, wiele lat temu, jeszcze na studiach, wzięłam udział w audycjach muzycznych organizowanych przy współpracy z Filharmonią Narodową. Szczerze nie znosiłam tego typu grania! Zawsze trzeba było wstać prawie w środku nocy, żeby zdążyć na poranne koncerty, w szkołach było zimno, nieprzyjemnie, a dzieci średnio zainteresowane, albo wcale. Koncerty na ogół odbywały się w salach gimnastycznych, dzieci były rozkojarzone i niezainteresowane. Audycji dużo, pieniędzy mało....Obiecałam wtedy sobie, że nie będę grać żadnych koncertów dla dzieci i bardzo długo dotrzymywałam słowa
Aż do zeszłego tygodnia:-) Zdecydowałam się zagrać te koncerty, gdyż moja sytuacja życiowa bardzo się zmieniła od tamtych czasów, jestem cierpliwsza, spokojniejsza, starsza.... i co najważniejsze -polubiłam dzieci. Dzięki występowi zobaczyłam, jak wiele się od czasów moich pierwszych doświadczeń z tego typu imprezami zmieniło w kwestii koncertów edukacyjnych.
Koncerty są bardzo dobrze przygotowane pod względem merytorycznym, nie za długie, nie za krótkie, trwają ok. 30 min- by nie znudzić małych słuchaczy. Dzieci mogą wejść w interakcje z muzyką i wykonawcami. Najmniejsze dzieci (wiek 1-3) wraz z rodzicami mogą siedzieć na estradzie, tańczyć, raczkować, skakać, klaskać i robić wiele innych rzeczy. Są zachwycone muzyką, widać, że słuchanie jej na żywo, sprawia im wiele frajdy i radości. Na scenie zaaranżowana jest scenografia przyjazna maluchom: poduszki, kocyki, miękkie karimaty. Wszystko po to, by dzieciom  i ich rodzicom przyjemnie i komfortowo słuchało się muzyki.
Starsze dzieci siedzą tradycyjnie na widowni, ale w niektórych momentach mogą również wejść na scenę by potańczyć lub pośpiewać.
Dla mnie, jako wykonawcy, i jako mamy równocześnie, możliwość obserwowania małych melomanów była bezcenna. Cieszę się, że moim graniem sprawiłam im tyle radości i frajdy. Mam świadomość, że każdy taki koncert to dla maluszków duży skok w postrzeganiu świata czy reagowaniu na muzykę.
Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się powtórnie wystąpić w tego typu koncercie, gdyż bardzo spodobała mi się taka forma wykonywania muzyki:z radością, na luzie, w otoczeniu roześmianych lub zdziwionych malutkich buzi i wyciągniętych lub klaszczących rączek. Na pewno zabiorę niebawem na koncert moją córeczkę:-).

Więcej informacji o płockich koncertach dla najmłodszych znaleźć można na facebooku:
https://www.facebook.com/POS.wedrowki/

Oto krótka fotorelacja z koncertów:













 




Koncert Noworoczny w Bliżynie, 14.01.2017

14.01.2017 r., już tradycyjnie, wystąpiłyśmy z Opium String Quartet w Bliżynie. Zagrałyśmy tam koncert noworoczny. Tradycyjnie, gdyż to już nasz czwarty występ w tym miejscu. Za każdym razem publiczność cudownie nas wita i wspaniale gości. Ośrodek gminny w Bliżynie mieści się w malutkim pałacyku, gdzie odbywają się liczne spotkania i inne imprezy kulturalne, w tym koncerty. Sala jest niewielka, lecz bardzo przyjemna do grania.
W tym roku zaprezentowałyśmy program polski: Kwartet Spiski S. Czarneckiego, Suitę polską M. Małeckiego, Orawę W. Kilara oraz miniatury Chopina, Dębskiego i in. Choć zima była sroga, a pałacyk zasypany był śniegiem, w środku przez cały koncert panowała niezwykle gorąca atmosfera.
Takie koncerty gra się z prawdziwą przyjemnością.
Dziękujemy za zaproszenie. Na pewno jeszcze wrócimy do Bliżyna:-)


po koncercie

po koncercie
pałacyk w Bliżynie latem


A to fragment recenzji, która ukazała się na stronie ośrodka w Bliżynie po naszym koncercie noworocznym.
"Kwartet smyczkowy OPIUM STRING QUARTET przeniósł nas w drugi wymiar artystycznego świata, zaczarowany świat muzyki. Tegorocznym koncertem kwartet po raz kolejny udowodnił, że nasza publiczność ciągle ma ich niedosyt. Gra na najwyższym poziomie i atmosfera jaką wytwarzają cztery urocze artystki (Agnieszka Marucha - I skrzypce, Anna Szalińska – II skrzypce, Magdalena Małecka - Wippich – altówka i Olga Łosakiewicz - Marcyniak – wiolonczela) pozostają w pamięci na długo."

Bardzo nam miło! Cieszymy się, że nasz koncert się podobał:-)

czwartek, 15 grudnia 2016

Międzynarodowa Konferencja Naukowa: Feliks Nowowiejski i jemu współcześni wobec idei muzycznych XIX i XX w.

24 i 25 listopada odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona twórczości Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie, w której miałam przyjemność uczestniczyć.
Konferencja została przygotowana przez komitet naukowo-organizacyjny w składzie: prof. dr hab. Benedykt Błoński, dr hab Leszek Szarzyński, dr Ilona Dulisz, dr Joanna Schiller-Rydzewska, .gr Joanna Kotarska, mgr Ewa Wankiewicz.
Bardzo się cieszę, że mogłam brać udział w tej sesji, gdyż takie spotkania są dla mnie zawsze impulsem, by nawiązać nowe znajomości, poznać nowe miejsca, a przede wszystkim poszerzyć swoją wiedzę o kolejny temat.
O Feliksie Nowowiejskim wiedziałam jeszcze kilka miesięcy bardzo niewiele. Kompozytor ten, podobnie jak wielu mu współczesnych pozostawał przez ostatnie dziesięciolecia nieco zapomniany i dopiero niedawno jego twórczość, szczególnie symfoniczna i kameralna, doczekała się powrotu na estrady. Podobnie jak utwory kompozytorów mu współczesnych: Zygmunta Stojowskiego, Ludomira Różyckiego, Apolinarego Szeluty, Witolda Maliszewskiego czy Grzegorza Fitelbega jego kompozycje przez ostanie 50. lat były zbyt rzadko wykonywane. Ogłoszenie Feliksa Nowowiejskiego patronem roku 2016 i 2017 bardzo przyczyniło się do popularyzacji twórczości kompozytora.
Podczas konferencji miałam przyjemność wygłosić wykład pt.  Legenda op. 32 i Wizja op. 25 Feliksa Nowowiejskiego na tle polskich miniatur skrzypcowych przełomu XIX i XX wieku. Ponadto wraz z pianistką Agnieszką Panasiuk wykonałam krótki koncert złożony z miniatur Nowowiejskiego, Stojowskiego i Wieniawskiego.
Niniejsza konferencja stała się dla mnie mnie impulsem, by bliżej przyjrzeć się utworom skrzypcowym Nowowiejskiego, zupełnie mi wcześniej nie znanym. Nowowiejski kojarzył mi się głównie z twórczością symfoniczną, chóralną i organową. Podobnie jak większość moich kolegów skrzypków, nie zdawałam sobie sprawy, że napisał również miniatury skrzypcowe. O twórczości skrzypcowej Nowowiejskiego nie ma bowiem wzmianki w większości współczesnych polskich leksykonów dotyczących literatury skrzypcowej i kameralnej. Na próżno szukałam omówienia twórczości skrzypcowej Nowowiejskiego, okazało się, że jest to zbyt wąskie zagadnienie, któremu nie została poświęcona żadna osobna publikacja. Być może dlatego właśnie twórczość skrzypcowa Nowowiejskiego przez lata pozostawała białą plamą na mapie literatury skrzypcowej. Świadczy o tym niewielka ilość nagrań oraz wykonań koncertowych tychże utworów.
Pisząc referat o Nowowiejskim odkryłam jego twórczość dla siebie.  Z materiałów biograficznych oraz wspomnień bliskich kompozytorowi osób wyłoniła się fascynująca postać światowej sławy wirtuoza, patrioty, człowieka o otwartym umyśle i wielkim sercu. Studiowanie biografii kompozytora sprawiło mi autentyczną przyjemność. Stanowiło dla mnie bodziec, by bliżej poznać całokształt jego twórczości. 






Uczestnicy konferencji pierwszego dnia obrad

Słów kilka chciałbym dodać jeszcze o samej konferencji.
Obrady mieściły się w Starej Kotłowni-Centrum Innowacji i Transferu Technologii.To stary budynek odrestaurowany w bardzo nowoczesny sposób, łączący w sobie tradycję z nowoczesnością. W budynku znajduje się doskonale wyposażone centrum konferencyjne oraz galeria sztuki, która pełnić może również funkcję sali koncertowej (tam odbył się mój minirecital).

Podczas konferencji muzykolodzy, instrumentaliści, badacze kultury i historycy sztuki z Polski i zagranicy wygłosili łącznie 30 referatów. Odbył się również panel dyskusyjny poświęcony problematyce wykonawczej w twórczości Nowowiejskiego, w którym wzięłam udział. Obradom towarzyszyły trzy koncerty: we wspomnianej Starej Kotłowni, w Bazylice św. Jakuba w Olsztynie oraz w Szkole Muzycznej I i II stopnia w Olsztynie. Konferencja została przygotowana z dbałością o najdrobniejszy szczegół, obfitowała w arcyciekawe referaty i dyskusje. Z całą pewnością było to bardzo ważne wydarzenie artystyczno-naukowe, przeprowadzone na poziomie europejskim.
Mam nadzieję, że Uniwersytet Warmińsko Mazurski jeszcze niejeden raz będzie organizatorem tego typu przedsięwzięcia i że będę mogła ponownie w nim uczestniczyć.

Na koniec chciałabym gorąco podziękować p. Iwonie Dulisz za zaproszenie na konferencję i doskonałe jej prowadzenie, p. Iwonie Fokt i Towarzystwu Muzycznemu im. Feliksa Nowowiejskiego za rzetelną pomoc podczas moich poszukiwań materiałów źródłowych oraz p. redaktorowi Marcinowi Majchrowskiemu, który wydobył dla mnie z archiwum Polskiego Radia pierwsze nagrania utworów skrzypcowych Nowowiejskiego. Od dziś Nowowiejski będzie mi towarzyszył w mojej muzycznej drodze i na pewno jeszcze niejeden raz powrócę do jego twórczości skrzypcowej.

Kilka zdjęć Starej Kotłowni, zapożyczonych z innych blogów o Olsztynie.





poniedziałek, 12 grudnia 2016

AutoPianoForte- koncert na fortepian autonomiczny i solistów

8 grudnia 2016 w Studio koncertowym S1 odbył się arcyciekawy koncert AutoPianoForte.
w koncercie głównym solistą był fortepian autonomiczny Yamaha Disklavier - grający sam, bez solisty. Taka maszyna, kosztująca bagatela, tyle, co średniej wielkości kawalerka w Warszawie, to ciekawa zabawka, dająca zarówno kompozytorom jak i wykonawcom prawie nieograniczone możliwości.
Fortepian autonomiczny to instrument, który obywa się bez pianisty. Nie należy go mylić z syntezatorem. Dźwięk wydobywa się z niego klasycznie – za pomocą młotków uderzających w struny, ale jego wyjątkowość polega na wyrafinowanych serwomechanizmach, które sterowane komputerem, mogą same poruszać mechanizmem młoteczkowym i pedałami. System może też zapamiętywać grę pianisty, odtwarzając następnie w najdrobniejszych detalach jego interpretację.
Sterowanie fortepianem przez komputer daje także ogromne możliwości kompozytorom - i to na tym jego aspekcie skupiony jest projekt „AutoPianoForte”. Mając do dyspozycji klasycznie zbudowany instrument nie trzeba mianowicie liczyć się z ograniczeniami ludzkiej fizyczności. Najbardziej skomplikowane przebiegi krzyżujące się w szalonych tempach, złożone wielodźwiękowe akordy, wymyślne faktury obejmujące całą klawiaturę - wszystko, co można zaprogramować na komputerze, respektując jedynie ograniczenia mechanizmu fortepianowego, jest tu wykonalne. 


Inicjatorem i pomysłodawcą koncertu był kompozytor Jarosław Siwiński a głównym organizatorem Fundacja Przyjaciół Warszawskiej Jesieni, we współpracy z  agencją muzyczną Art Deco Group, Stowarzyszeniem Autorów ZAIKS oraz Polskim Towarzystwem Muzyki Współczesnej.
Podczas koncertu wykonano utwory Jerzego Kornowicza, Alicji Gronau, Krzesimira Dębskiego, Ryszarda Osady, Jarosława Siwińskiego, Michała Górczyńskiego oraz Anny Ignatowicz-Glińskiej.
Koncert poprzedziło poranne spotkanie dla młodzieży oraz spotkanie z kompozytorami, gdzie można było dowiedzieć się więcej o funkcjonowaniu Disklavier.




Opium String Quartet wystąpił w trzech kompozycjach:
przepięknym, hipnotyzującym utworze Jeżeli Jarosława Siwińskiego na sopran i fortepian autonomiczny i kwartet, w El Piano Diabolico Krzesimira Dębskiego oraz Multidramie Alicji Gronau. Niekwestionowaną gwiazdą wieczoru była rewelacyjna śpiewaczka Joanna Freszel, która stworzyła podczas całego koncertu kilka odmiennych,  niezapomnianych kreacji, w każdym utworze wcielając się w zupełnie inną postać.
Słów kilka warto poświęcić Multidramie Alicji Gronau, opisanej jako  utwór z improwizacją w stylu komedii dell arte. To utwór sceniczny z wyraźnie naszkicowanymi rolami wszystkich wykonawców, połączenie opery, dramatu, groteski i komedii. Główną rolę ma tu Colombina (sopran) Alrekino (kontrabas) oraz Pulcinella (klarnet basowy) i Dottore (kwartet). Na scenie dzieje się dużo zaskakujących rzeczy, często następują nagłe zwroty akcji. W muzyce łączą się elementy sonorystyczne z tradycyjną szatą dźwiękową. Sopran ma ogromne pole do popisu- może wykazać się w utworze wszystkimi technikami wolakno-aktorskimi (co z resztą fenomenalnie pokazała Joanna Freszel).
Z całą pewnością jest to niezwykle atrakcyjny utwór, niebanalny, zabawny, nie za długi. Mam nadzieję, że powstanie wersja przearanżowanej partii Disklavier na 2 fortepiany, żeby można było wykonywać go bez udziału fortepianu autonomicznego.

Joanna Freszel-sopran




Duet Colombiny z Arlekinem: Małgorzata Kołcz i Joanna Freszel

Kompozytorka Alicja Gronau z Joanną Freszel

Michał Górczyński i Joana Freszel


Disklavier
Fot. Anton Grosch

Udział w tym utworze był dla mnie ciekawą przygodą muzyczną i mam nadzieję, że uda się go jeszcze gdzieś wspólnie wykonać.

Towarzyszenie fortepianowi autonomicznemu skłoniło mnie do kilku refleksji. Choć był to ciekawy projekt, jednak żaden nawet najdoskonalszy instrument nie jest w stanie zastąpić żywego człowieka.
Choć fortepian taki ma o wiele więcej możliwości technicznych od żywego wykonawcy (może grać wiele arcytrudnych partii równocześnie w szalonych tempach), nie potrafi on zareagować na bodźce. Odtwarza a nie współtworzy. W związku z tym żaden dialog muzyczny nie jest tu możliwy. To taka kontynuacja gry z taśmą lub raczej metronomem. Możliwości instrumentu fascynują lecz sama gra z nim rozczarowuje. Niestety. Disklavier to bardzo interesująca ciekawostka muzyczna, ale w żadnym wypadku nie może ona zastąpić żywego człowieka. Czyli nadal na polu artystycznym CZŁOWIEK, nawet z gruntu niedoskonały i ograniczony swą fizycznością wypada lepiej w konfrontacji z super MASZYNĄ. Nie jest ona w stanie go zastąpić.